Hell yeah – czyli Antonio Konderas i Monia z wizytą u CBK

Znamy się już jakiś czas. Znajomość przypadkowa na początku, bo zaczęło się od naprawy pięknej Bronisławy w wersji czarnej. Kurcze 90% ludzi poznaję przy serwisie ich aparatów. Jakiś czas potem pojechałem do Krosna do Maćka na grilla i przy okazji zrobiliśmy sesję w jakimś pagórkowym terenie. Potem jakby każdy rzucił się w wir swoich, jak mawia kierownik USC, praw i obowiązków. Umawialiśmy się długo na ponowną imprezkę. W końcu terminy się nam zgrały i zawitali do mnie. Obydwoje, jedyni w swoim rodzaju. Niepowtarzalni :]

Połaziliśmy troszkę po Lublinie. Oczywiście obładowaliśmy się sprzętem, żeby pofocić i jak zwykle skończyło się na garbie, bo nic nie zrobiliśmy ;] Ale w domu czekały już super specjały. Kolodion trójsolny i super obiad, który wspólnie zrobiliśmy. Zabawa była pierwszorzędna, zarówno przy zdjęciach jak i przy rozmowach o poważnych rzeczach, choć z czasem głębokość przemyśleń drastycznie spadała :]

Efekty zdjęciowe wyszły tak.

sm_MG_6201  sm_MG_6200

sm_MG_6202

sm_MG_6199

No i tak minął cały niemal weekend. Najbardziej zapamiętam patent z marchewkami, używam do dziś ;] Do zobaczenia w Rzeszowie ;]

Reklamy

~ - autor: czarnobialykwadrat! w dniu 20 kwietnia 2014.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: