Zabawa z Voigtlanderem

Dawno temu dostałem w prezencie złom aparatu 9×12 Voigtlandera. Bez obiektywu, ale za to z matówką i jedną kasetą na szklany negatyw, ale z wkładką na szitkę filmu. Mam od jakiegoś czasu, od kolegi z Wawki negatywy w rolce, które można dociąc na dowolny wymiar. Negatywy te mają jeszcze jeden ważny atut. Produkują krzywą charakterystyczną dla zdjęć z początków XX wieku, co w zespole z moim atelier przeszklonym z boku i góry miało w założeniu dać dobry, ciekawy obraz.

Zjawił się u mnie znajomy na sesję kolodionową, ale przy okazji zrobiliśmy 3 zdjęcia na tych negatywach. Założyłem że toto ma 3ISO. Błąd. Nie robiłem ponownych testów, ale po wywołaniu można powiedzieć, że negatyw ma na pewno czułość większą niż owe 3ISO. Sprawdzę to przy okazji. Fajnie by było, gdyby się okazało, że owe szaleństwo ma czułość rzędu 25ISO. Byłby czad. Ale pewnie się skończy w granicach 12ISO.

Do aparatu, przed sesją, założyłem obiektyw Rodenstock Trinar Anastigmat 13,5cm/f4,5. Matówka ciemna, ciężko złapać ostrość, a lupki do ostrzenia też nie bardzo się daje przyłożyć z uwagi na materiałową niezdejmowalną, składaną osłonę.

Negatyw po wywołaniu był kontrastowy – ale jak mówiłem, został źle naświetlony.

neg

Pozytyw:

poz

Podoba mi się. Chyba się przesiądę na te negatywy zamiast kolodionu 😉

 

Advertisements

~ - autor: czarnobialykwadrat! w dniu 29 Sierpień 2016.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: