Przeszłości Szepty Niezwykłe – Radio Rzeszów

•15 Kwiecień 2016 • Dodaj komentarz

Jak już wcześniej pisałem, pod koniec marca, w Krośnie odbył się wernisaż wystawy mojego projektu „Przeszłości Szepty Niezwykłe”. Pisałem wówczas mimochodem, że była obecna tam Pani z Radio Rzeszów. Oto co zarejestrowała.

smDSCF2790

Przeszłości Szepty Niezwykłe – CDS Krosno

•2 Kwiecień 2016 • 1 komentarz

31 marca 2016, w Krośnie w Centrum Dziedzictwa Szkła, miałem przyjemność, dzięki Pani Hannie Wajdzie-Lawerze, pokazać swoje zdjęcia podczas mojej kolejnej wystawy prac wykonanych mokrym kolodionem.
O wszystko zadbano, za co po raz setny dziękuję. Zaproszenia, plakaty, wino, ciastka… Dosłownie wszystkim się Pani Hanna zajęła. Wernisaż (jak i wystawa, która trwa do końca maja) zaplanowany był w Piwnicach Przedprożnych na rynku w Krośnie. Klimatyczność ceglanych pomieszczeń i sklepień wspaniale korespondowała z pracami na szklanych taflach.

smDSCF2782

smDSCF2784

smDSCF2803

smDSCF2797

smDSCF2785

smDSCF2795

Ludzi chcących zobaczyć zdjęcia jak i pokaz tej dawnej, uważanej dziś za szlachetną zupełnie niesłusznie moim zdaniem, techniki rejestrowania obrazu było całkiem sporo.

smDSCF2903

Jak się okazało, zanim jeszcze zaczęliśmy się dobrze rozkręcać o rozmowę poprosiła mnie pani z Radio Rzeszów. smDSCF2805

Podczas całej imprezy opowiadałem o procesie mokrego kolodionu, dlaczego się nim zająłem, skąd wziął się pomysł na ten projekt. Odpowiedziałem, też na kilka pytań dość technicznych z zakresu przeprowadzenia procesu. Zawsze pomagam i odpowiadam na pytania dotyczące pracy z mokrym kolodionem. Przyszedł w końcu czas na pokaz techniki.

Najpierw opowiedziałem o swoim aparacie, jego renowacji itp. Niektórzy ludzie nie wiedzieli, że istnieją aparaty inne, niż takie co się widzi obecnie lub widziało jeszcze 20-30 lat temu.

smDSCF2790

Modelki miały stroje z epoki, a ich głowy spoczęły na podtrzymce 🙂

smDSCF2959

smDSCF2955

Zadecydowaliśmy, że przysłoną roboczą będzie blaszka f4 🙂

smDSCF2927

W międzyczasie odpowiedziałem na kilka pytań. Między innymi, czemu na matówce wszystko jest odwrócone do góry nogami itp 🙂

smDSCF2913

Po naświetleniu płyty 10×12 cali i jej wywołaniu w ciemni, utrwalanie zrobiliśmy przy świetle. Zawsze tak robię, bo bardzo lubię reakcję ludzi na efekt zmywania z płyty nienaświetlonych halogenków srebra, gdy z obrazu negatywowego wyłania się najpierw nicość, a potem obraz pozytywowy.

smDSCF2961

smDSCF2965

smDSCF2941

smDSCF2954

Zdjęcia z wernisażu wykonał Maciej Kondera

 A na koniec zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu z pracami pochodzącymi z projektu.

Zdjęcia wprostpozytywowe na papierze foto

•28 Marzec 2016 • Dodaj komentarz

Ostatnio znudziłem się kolodionem. Stał się bardzo popularny. Wymyśliłem, że warto zrobić zdjęcia od razu na papierze, czyli naświetlać go w kasecie w aparacie. No i owszem, fajna rzecz. Papier naświetlony w aparacie daje obraz negatywowy i możliwe jest jego skopiowanie, czy to przez powiększalnik, czy też stykowo, jakąś fajną, archaiczną techniką. Ale ja chcę mieć zdjęcie od razu pozytywowe. Trzeba zaprzęgnąć do pracy trochę chemii i światła 🙂 Proces odwracania jest wykonywany chemicznie, nie przez przefotografowanie negatywu na pozytyw. Proces jest prosty i jego schemat można przedstawić następująco:

  1. Naświetlenie negatywu,
  2. Wywołanie negatywu,
  3. Płukanie,
  4. Odbielanie (zmycie obrazu srebrowego z wywołanego negatywu)
  5. Płukanie,
  6. Klarowanie,
  7. Naświetlanie,
  8. Wywołanie pozytywu,
  9. Płukanie,
  10. Utrwalanie,
  11. Płukanie.
  12. Tonowanie (opcjonalnie).

Efekty ciekawe, różne w zależności od papieru i wywoływacza.

FomaBrom + Sepia tiomocznikowa

FomaBrom + sepia tiomocznikowa

FomaSpeed

FomaBrom + sepia tiomocznikowa

Na końcu procesu stosuję utrwalanie. Tak na prawdę, nie jest potrzebne (teoretycznie), bo po zmyciu srebra metalicznego w czasie kąpieli odbielającej, późniejszym naświetleniu pozostałych halogenków i ich wywołaniu, raczej w emulsji nie powinno zostać nic co się naświetli i samoistnie wywoła psując obraz. Ale jak coś „nie powinno” się zdarzyć, mogą przytrafić się chwilę gdy się jednak wydarzy. Dlatego dla pewności, na sam koniec utrwalam całość. Tak dla pewności. Bardzo mi się ten proces podoba, ciekawe, czy się przyjmie 🙂

Powiększalnik multiformatowy [6×6, 4×5, 5×7] cz. II

•27 Marzec 2016 • Dodaj komentarz

Opisywałem kiedyś jak to posiadłem część powiększalnika o maksymalnym formacie 5×7. Po zamontowaniu go na ścianie nastąpiła przerwa w projekcie. Problemem okazał się brak kondensorów o odpowiedniej średnicy, gdyż te które miałem były od formatu 10x15cm. A gdy już odpowiednie rozmiarem zdobyłem, okazało się, że do sufitu jest zdecydowanie za mało miejsca. Nie dałoby się podnieść całości wyżej, by zrobić powiększenie większe niż 20x30cm. Nie pozostało nic innego jak zrobić komorę mieszania. Tylko jak się zabrać do tego? Płyta na której miał stanąć mieszacz pełna była różnych wcięć i wycięć. Postanowiłem zrobić mock-up z brystolu.

mock2

mock1

Po zrobieniu brystolowego szablonu, by sprawdzić jak to działa, zrobiłem model z miękkiej pianki, która kupiłem w sklepie dla plastyków. Zainstalowałem komorę mieszacza, wykonaną z białej pianki, wewnątrz gotowej już obudowy.

mock4

Podłączyłem zasilanie, lampy (4x50W halogen)

mock3

Całość zainstalowałem na powiększalniku, który od kilku miesięcy dyndał radośnie ze ściany 🙂

mock5

Okazało się, że całość działa zaskakująco dobrze. Nadszedł więc czas, by zrobić wszystko porządnie. Na przykład z aluminiowej blachy. Znów postanowiłem całość wyciąć na waterjet. Narysowałem więc rysunki w DraftSight

mock6

i wysłałem do firmy, która wycięła mi to z aluminiowej blachy o grubości 2mm. Potem złożyłem w całość i pomalowałem na czarno. Komorę mieszania zrobiłem z białego twardego brystolu (pianka od ciepła się rozpuszcza) na bazie moich doświadczeń z mieszaczami w Omedze 4×5. Problemem wydawałoby się stanie się zamontowanie gniazd lamp w cienkiej na 2 mm aluminiowej blaszce. Celowo pominąłem, przy projektowaniu obudowy, wszelkie otwory, czy dodatkowe wsporniki pod montaż lamp. Z prostego powodu. Miałem w głowie rozwiązanie cwane, znane inżynierom. A dodatkowe operacje cięcia i montażu wsporników pod lampy, byłoby czaso i pracochłonne. Rozwiązaniem jakie miałem na myśli były pierścienie Segera.

smIMG_20160327_113153

Służą normalnie do blokowania łożysk w gnieździe lub na walku, by się nie przesuwały. Zamontowałem więc pierścienie tak, by „zaciskały” korpus lamp w ich gniazdach.

smIMG_20160327_113215 smIMG_20160327_113133

Całość strasznie się nagrzewa i chłodzenie wentylatorowe jest konieczne, zatem na koniec zamontuję wentylator wyciągowy w obudowie.

Finalnie wygląda to tak:

smIMG_20160327_124847

Przy ciemni mojej wysokości, ok 2,6m z obiektywem 150mm z negatywu 4×5 cala na blacie który posiadam można zrobić odbitkę o maksymalnym rozmiarze 70cm x 60cm. Poniżej zdjęcie rzutowanego przez powiększalnik negatywu 4×5 cala.

smIMG_20160327_124903

Mogę wprawdzie podnieść jeszcze mocowanie całego powiększalnika na ścianie o około 20cm, bo tyle jest miejsca do sufitu gdy mieszacz jest podniesiony na maksymalną wysokość. To pozostałość po kondensorach i lampie do 4×5 cala. Ale na razie nie planuję większych powiększeń, a poza tym, rura od wentylatora musi gdzieś być poprowadzona 🙂

Remont kamery 10×12 cali

•23 Marzec 2016 • Dodaj komentarz

Po 2 latach intensywnej pracy z kolodionem, a co się z tym bezpośrednio łączy, z cieknącym wszędzie azotanem srebra, mój aparat po prostu zaczął się rozklejać i rozłazić. Pomyślałem, że to dobry moment by go wyremontować i przy okazji pozbyć się jego pierwotnej szaty malarskiej. Od momentu kupienia, aparat był pomalowany jakąś farbą (nie powiem, ładnie pomalowany, bez smug) brązowawą. Niby nic wielkiego, ale jednak trochę mi to przeszkadzało. Po zakupie aparatu pozbawiłem go chromów z elementów metalowych, uzyskując piękne mosiężne okucia. Brąz jednak zostawiłem, twierdząc, że za dużo pracy, że mi się nie chce, że przecież zdjęcia i tak robi. Teraz, przy okazji zaplanowanego zimowego remontu, postanowiłem usunąć farbę i pokryć aparat politurą z szelaku rubinowego. Zdejmując starą malaturę, dowiedziałem się dlaczego aparat pomalowano na brązowo. Po prostu niektóre części drewniane, szczególnie ramki mocowania matówki i tylnego ” standardu” były wykonane z różnego koloru drewna, Rozumiem, że było to tez inny gatunek. Na samym początku remontu, rozkręciłem wszystko do ostatniej śrubki.

ovh1

ovh2

po czym każdy drewniany element powlokłem preparatem do zdejmowania powłok lakierniczych. Schodziły ciężko, ale w końcu pozbawiłem wszystkie drewniane elementy ich pierwotnej farby. Po tym zabiegu posklejałem to co wymagało napraw klejonych i rozpocząłem politurowanie. Po kilku warstwach politury wszystkie nierówności powstałe przy czyszczeniu z lakieru wstały i drewno zrobiło się mocno chropowate. papier ścierny 800 rozwiązał sprawę. Po wyszlifowaniu wszystkiego należało zatrzeć pory drewna pumeksem. Odpuściłem ten etap ponieważ nie zależało mi na lustrzanej politurze. Nierówności jakie pozostały nadaja kamerze charakteru. Wyczyściłem za to ponownie mosiężne okucia. Aparat jest gotowy, wygląda zdecydowanie lepiej niż wcześniej.

sm10x12-1

sm10x12-2

Będzie na pewno wspaniałym dodatkiem do moich eventów, na które już teraz zapraszam do mojego atelier.

Waterhouse stops – poprawka

•18 Marzec 2016 • Dodaj komentarz

Swego czasu, a dokładnie tutaj, opisywałem jak dorobiłem sobie do swojego petzvala przysłony wsuwane w korpus obiektywu. Sęk w tym, że zaślepiony technologią waterjeta wyrysowałem i wyciąłem kształt średnio historycznie zgodny z ówczesnymi.

Chodzi o te małe wcięcia po przeciwległej względem uchwytu stronie (te jakby kwadratowe). Generalnie miało to służyć ustawieniu blaszki i oparciu o listewkę zębatą wewnątrz obiektywu. Okazało się to niepotrzebne, bo boki szczeliny na przysłonę skutecznie blokują jej ruchy na boki. Będąc akurat lekko z zapasem czasowym, postanowiłem poprawić ten błąd. Obciąłem więc nożycami do blachy zbędny materiał i dodatkowo „wygrawerowałem” sobie ręcznie na uchwytach, jak to bywało kiedyś liczby przysłon.

sm-apert

Teraz jest już bardzo podobne do historyczności, niemniej brakuje skórzanego etui na te przysłony. Ale to już wkrótce. Jaram się takimi szczegółami jak pochodnia 🙂

 

Malbork – Szybki weekendowy wypad

•12 Marzec 2016 • Dodaj komentarz

Tak sobie pomyślałem, że warto znów do Malborka pojechać. Choćby na weekend. Spakowałem się jak na wojnę, w szczególności dbając o kompletność sprzętu foto jaki miał mi posłużyć do dokumentacji wyjazdu. Chamonix 4×5, 2 szkła, 72XL i 210, 12 kaset załadowanych Fomą 100, lpa do ustawiania ostrości, światłomierz punktowy, pamiętałem też by przełożyć płytkę statywową z aparatu kolodionowego do tego malutkiego i ultralekkiego 4×5. Jadąc na północ, coś ciągle nie dawało mi spokoju. Myślę sobie, jak nic czegoś nie wziąłem. No i wymyśliłem co zostawiłem. Kawałek materiału do schowania się pod nim w czasie ostrzenia i ustawiania kadru. Myślę sobie, spoko, taki problem to nie problem. Uspokojony pojechałem dalej. Zamówiony hotel w Elblągu okazał się świetnym miejscem na bazę wypadową. Dojechawszy około 23 wypakowując się z samochodu, mym oczom ukazał się brak statywu, który zawsze jeździ ze mną w samochodzie. No ale nie tym razem. W ułamku sekundy przypomniałem sobie gdzie on jest i po co go wystawiłem z samochodu. No lipa. Ale nie będę wracał 7h w jedną stronę po statyw. Bez statywu nie da się zrobić zdjęć. Na szczęście w Elblągu mieli MM i tam zakupiłem za 120zł jakiś chamski badziewny statyw Hama, z nadzieją że utrzyma Chamonixa. Wszak to najlżejszy 4×5 jaki świat widział. Masa tego monstrum to tylko 1,2kg. Na statywie napisali że dźwignie bez jęczenia do 5kg. Kupiłem. Pojechaliśmy do Malborka, który przywitał nas ładną, słoneczną pogodą. Powiem szczerze, że od ostatniego mojego pobytu w Zamku wiele się zmieniło. Z wyglądu, organizacji ruchu turystycznego itp. Tak na marginesie, to polecam mocno wziąć sobie, przy zakupie biletu, audio przewodnik po Zamku. Rozpoznaje nasze położenie na terenie i odtwarza odpowiednie opowieści i informacje. Głos człowieka w tym medium jest tak wybitnie dobrze dobrany i z taka jakością nagrany, że dla samego jego słuchania chętnie się przechodzi kilka razy po tych samych miejscach. Nadszedł czas założenia aparatu na statyw. Nie wiem czy wszystkie te statywy tak mają, czy tylko ten mój, że trzęsą się od samego rozłożenia. Ale myślę sobie, zdjęcia wewnątrz, wiatru nie ma, więc jak ustawię bardzo długi czas, to nawet jak sę majtnie przy otwieraniu i zamykaniu migawki to raczej nie będzie widać, Grunt, żeby się nie majtało podczas długiego naświetlenia. Tu z pomocą przyszła mi Foma 100, która już powyżej czasu naświetlania 1/2s obarczona jest dość sporym reciprocity failure. Naświetlania jakie miałem osiągalne to coś rzędu 35-40s (uwzględniając rf). Zrobiłem w sumie 5 zdjęc. 3 dadzą się pokazać. Tu będą tylko 2 🙂 a co. Obydwa zdjęcia zrobione kamerą Chamonix 45N2 na negatywach Foma 100, a prezentowane tutaj są skany z odbitek srebrowych wykonanych na starym papierze Foton FKR4 w rozmiarze 13×18[cm].

25502869052_c81e20f7fb

25227227749_3ef601d120

Na Zamku spędziliśmy około 4 godzin. Nie widzieliśmy wszystkiego z powodu remontu niektórych części budowli. No i w sumie spędziłem prawie 3 dni w miłym towarzystwie. To był wspaniały weekend. Chętnie jeszcze taki powtórzę. Może tym razem Jura?